(c) Bartosz Jankowski
(c)Bartosz Jankowski/Rzeczpospolita

- To jest ofiara niedokończonej autostrady - komentowali śmierć Geremka kierowcy. - Autostradą z Poznania do Nowego Tomyśla jedzie się dość dobrze i z dużą prędkością. Ale po zjeździe za Nowym Tomyślem zaczyna się gehenna. Droga jest dość wąska. Auta jadą w korkach, wyprzedzają na trzeciego.

to z niewszystkojednej gaziety

a dziś jeszcze w przeglądzie prasy w telewizji 24godziny bezpisu red. Miecugoff był uprzejmy również zauważyć: "ze gdyby ta autostrada nie kończyła się w Nowym Tomyślu, to prof Geremek by nie zginał"

tak
z pewnością
nie dalej jak 2 dni temu zjechałem z tej "fantastycznej" (prawy pas na całym odcinku połatany) autostrady (w przeciwna stronę niż prof. Geremek) i żyję
fakt, że na następnym skrzyżowaniu, ktoś nie dokończył podroży
pewnie tez mu się autostrada skończyła...

w myśl takiej logiki, to dr Kulczyk powinien chyba odszkodowania płacić rodzinom tych, którym się autostrada skończyła...

nikt nie mówi o prędkości z jaka jechał prof Geremek tuz przed tym jak uderzył w fiata ducato...
jakieś dziwne milczenie zapadło, chociaż kiedy to Kowalski jedzie 130 km/h BMW , to można go spokojnie nazwać Wariatem Drogowym, nawet jak znany przecież dziennikarz motoryzacyjny był uprzejmy testować osiągi Ferrari na warszawskich ulicach, prasa nie ustawała w spekulacjach ileż to kilometrów na godzinę rozwinął zanim przypierdolił w filar wiaduktu...

wówczas nawet świadkowie zdarzenia byli dość wiarygodni, by powołać się na ich opinie o 300 km/h

a teraz cisza

samochód był sprawny

świadkowie są przesłuchiwani

droga była mokra (chociaż to akurat była prosta)

a o prędkości cisza

widziałem kilka razy skutki wypadków z udziałem mercedesów...
i nie sadzę, żeby w tym przypadku prof Geremek jechał z prędkością mniejszą niż 140 km/h - mercedes do polowy praktycznie przestał istnieć, a z ducato ludzi wyciągano odcinając kabinę - jest ona dosyć wysoko nad ziemią.

ciekawym opinii biegłych, ale ci pewnie też muszą długo popracować (casus Otylii)

chyba, że się okaże, że jednak prof.  jechał przepisowo, a tym ducato jakisz szaleniec pędził 220 km/h